To było późnym popołudniem w wilgotny letni dzień w naszym małym, ciasnym mieszkaniu zagnieżdżonym w starszej dzielnicy miasta. Zauważyłem malutkiego gecko przylegającego do ściany kuchennej tuż nad zlewem, polującego. Szybko się ściemniał, łapiąc małego karalucha, który czaił się w pobliżu kosza na śmieci.
Przestałam na chwilę zmywać naczynia, przyglądając się temu małemu stworzeniu, zwykle ignorowanemu lub przepędzonemu przez rodzinę, wykonując …
👇 👇 👇 👇 👇