To był spokojny niedzielny wieczór, taki, który zwykle obiecywał spokój po długim tygodniu.
Kuchnia była wypełniona pocieszającymi zapachami wanilii i cukru, resztkami długiej sesji pieczenia mojej córki.
Stała przy ladzie niestrudzenie, jej małe rączki odkurzane mąką, starannie rzeźbiąc babeczki z nadzieją, że przyniesie radość naszej rodzinnej kolacji.
Jako pielęgniarka, takie chwile były cenne.
Kolacja dobiegła końca, talerze wciąż rozrzucone po …
👇 👇 👇 👇 👇