Byłem w wielkiej, jeszcze sterylnej szkółce majątku milionera tuż po świcie, wycierając polerowaną drewnianą podłogę. Posiadłość tego ranka czuła się zimna, cichsza niż zwykle, z wyjątkiem słabego szelestu prześcieradła i odległego nuku miasta na zewnątrz.
Wtedy go zobaczyłem – mały, twardy przedmiot utknął głęboko w uchu syna milionera. To był mały plastikowy koralik.
Delikatnie ją wyciągnąłem, i przez chwilę, wszystko wydawało …
👇 👇 👇 👇 👇