Było późne popołudnie w zwykły czwartek w małym spożywczaku na skraju miasta. Lampy fluorescencyjne słabo się nastroiły, jak ja, ochroniarz, robiłem moje zwykłe obchód w pobliżu wyjazdów. Wtedy go zauważyłem – 821-letniego staruszka próbującego włożyć bochenek chleba do jego zużytej kieszeni.
Mój trening natychmiast zaczął działać, spodziewając się szybkiego zatrzymania, ale coś mi wypadło. Nie wyglądał na zwykłego złodzieja, ale zasady były jasne.
