Był to zwyczajny wtorkowy poranek późnej wiosny, zaraz po tym, jak słońce w pełni wspięło się nad rzędami murowanych domów na Maple Street. Spieszyłem się, buty nie zapięte i plecak ciągnący się za mną, już spóźniony do szkoły i obawiając się ostrej nagany od pani Jensen – ona może być bezlitosna o punktualności.
Kiedy zaokrąglałem róg w pobliżu parku, moje oczy …
👇 👇 👇 👇 👇