Siedziałem na moim małym balkonie mieszkania na drugim piętrze w cichej okolicy tuż po zachodzie słońca, niebo przewracające się głęboko na niebiesko i latarnie migoczące.
Wtedy zobaczyłem wytatuowanego motocyklistę – szorstką skórzaną kurtkę, noszone buty – wspinającego się niezdarnie na ganek mojego sąsiada.
