Stoję na skraju zlewu w kuchni, moja ręka unosiła się nad bębnem. Jest późne popołudnie w wilgotny piątek, kilka godzin przed zamknięciem mieszkania i pójściem na lotnisko na tydzień wakacji.
Na przeczuciu, które podniosłem ze starej rady sąsiada, kładę szkło do góry nogami w zlewie i klinuję złożony kawałek papieru pod nim.
Czuję się jak mała, prawie głupia rzecz do …
👇 👇 👇 👇 👇