Późne popołudnie słońce rzuca długie cienie przez podwórko, oświecając chaos dziesiątych urodzin mojego syna. Dzieci były wszędzie, biegały, śmiały się, ich głosy były kakofonią, która wypełniała powietrze. Stałem przy stole z przekąskami i prezentami, próbując skupić się na wesołej scenie przede mną.
Potem go zobaczyłem. Mój syn, przychodzący trochę późno, jego zwykły, jasny uśmiech ciemny ciemnym siniakiem pod okiem. Nie …
👇 👇 👇 👇 👇