Caleb Whitfield kiedyś uważał, że uczucie to układ tymczasowy, wygodne schronienie, pod którym można się schronić, podczas gdy prawdziwa burza ambicji nabiera siły. Mówił sobie, że miłość jest pożyteczna tylko do czasu, aż pojawi się coś większego, coś głośniejszego, bardziej lśniącego i trwalszego niż ludzkie przywiązanie.
Kiedy poślubił Elorę Whitfield, miał jedynie niespokojne myśli i upartą pewność, że jest mu przeznaczone coś więcej niż brud pod paznokciami i niezapłacone rachunki piętrzące się na kuchennym stole. Elora nigdy nie śmiała się z tych marzeń. Słuchała, jakby były już realne, jakby przyszłość, o której mówił, już znała jej imię.
