Kiedy rano podniosłam koszulę męża, spodziewałam się wysypki albo ugryzienia owada. Ale nie tego.
Na jego górnej części pleców widniało około trzydziestu maleńkich czerwonych śladów, idealnie ułożonych, lśniących niczym przezroczyste jaja pod skórą. Ścisnęło mnie w żołądku.
