– Przepraszam, czyim zezwoleniem znaleźliście się na mojej działce? – zapytała zięć z zimną nutą w głosie, zwracając się do teściowej.
Kristina nie wiedziała, co zrobić. Działka, którą odziedziczyła po ojcu, wywoływała dziwne poczucie déjà vu. Drewniany płot, skrzypiąca furtka, jabłonie, stara altana – wszystko jak za dzieciństwa. Tylko że teraz tętniło tu obce życie.
