Sześć tygodni wcześniej stałam w śniegu po kolana, sztywnymi z zimna palcami ściskając torbę z pieluchami, podczas gdy mój nowo narodzony synek płakał, wtulony w moją pierś.
Wiatr wył tak głośno, że pochłonął mój głos.

Sześć tygodni wcześniej stałam w śniegu po kolana, sztywnymi z zimna palcami ściskając torbę z pieluchami, podczas gdy mój nowo narodzony synek płakał, wtulony w moją pierś.
Wiatr wył tak głośno, że pochłonął mój głos.