Mam sześćdziesiąt pięć lat i przez większą część dorosłego życia moja tożsamość była nierozerwalnie związana z jednym człowiekiem — moim mężem, Patrickiem Millerem. Byliśmy małżeństwem przez trzydzieści siedem lat. To nie było idealne małżeństwo, ale było prawdziwe — zbudowane na wspólnych rytuałach, drobnych kłótniach, długich milczeniach i cichym porozumieniu, które rodzi się z dorastania u boku drugiej osoby. Wierzyłam, że bez względu na to, jak trudne stanie się życie, stawimy mu czoła razem.
Ta wiara skończyła się w sądzie rodzinnym w Cleveland w stanie Ohio.
