Niewidomy weteran spotyka najniebezpieczniejszego psa policyjnego. To, co emerytowany K9 zrobił później…

Wzmocniona stalowa klatka drżała pod siłą uderzenia. Głęboki, groźny warkot wypełnił pomieszczenie, po którym rozległo się szczekanie przeszywające do szpiku kości. Rex, najbardziej owiany złą sławą pies policyjny w Niemczech, ponownie rzucił się na kraty. Jego zęby błyszczały niebezpiecznie, oczy płonęły gniewem.
Nikt nie miał prawa się do niego zbliżać. Nikt się nie odważył. Aż do chwili, gdy otworzyły się drzwi i do środka wszedł mężczyzna. Człowiek, który nie widział zagrożenia, bo był niewidomy. To historia dwóch złamanych dusz — niewidomego żołnierza i straumatyzowanego psa — którzy ocalili siebie nawzajem, gdy nikt już w nich nie wierzył.
Był 15 marca 2021 roku. Szkoła psów policyjnych w Nadrenii Północnej-Westfalii spowita była ciszą pod ciężkim, szarym niebem. Ośrodek w pobliżu Münster słynął z doskonałego szkolenia psów służbowych, lecz tego dnia panowała tam przygnębiająca atmosfera. W oddzielnym budynku, z dala od pozostałych kojców, przebywał Rex — ośmioletni owczarek niemiecki, niegdyś legenda jednostki GSG9.