Moja ceremonii ukończenia studiów miała być jak otwarte drzwi do dorosłości — wielkie, błyszczące i spektakularne. Ale kiedy przyszło co do czego, stadion Uniwersytetu w Denver błyszczał tylko dla innych. Słońce odbijało się od granatowych tog, rodziny wiwatowały, trzymając kwiaty i transparenty.
A przede mną — rząd pustych, metalowych krzeseł.
