Nie przywitali mnie, gdy przekroczyłam próg. Mój ojciec spojrzał na mnie jakby przez szybę – bez prawdziwego zobaczenia mnie. Moja matka, skromnie, szeptała: — Przyszłaś? Jej ton zdradzał, że traktuje mnie jak niepożądanego gościa. Nikt nie przewidział, że mogłabym potrzebować miejsca przy stole.
Formą wciąż byłam ich córką, lecz w tej sali balowej, wydawałam się jedynie kolejnym cieniem.
