hciałabym sprawdzić stan swojego konta” – powiedziała cicho 90-letnia czarnoskóra kobieta.
Jej głos zadrżał na tyle, że odbił się echem po lśniącym, marmurowym holu First National Bank. Rozmowy ucichły. Kilka osób spojrzało na nią z ciekawością. Inni westchnęli z irytacją. Gdzieś w tle rozległ się stłumiony śmiech.
W sercu lobby stał Charles Hayes, prezes banku.
