„Jej śmierć nie była przypadkiem” – powiedziała tajemnicza kobieta na moim pogrzebie po tragicznym wypadku samochodowym, w którym zginęła moja żona Elizabeth. Później odkryłem prawdę, która mroziła mi serce.
Nigdy nie wyobrażałem sobie, że w wieku trzydziestu pięciu lat zostanę wdowcem. Elizabeth była dla mnie wszystkim: moim partnerem, moją kotwicą i moim domem. W jednej chwili była obecna, ale w następnej nie była już. Wiadomość uderzyła mnie jak fala pływowa, gdy to się stało, a ja dysząc powietrzem w pokoju hotelowym tysiące mil dalej. Po pięciu latach małżeństwa po prostu się skończyło. tylko dla przykładu. Nie udało mi się znaleźć lotu powrotnego na czas ceremonii pogrzebowej. Przez telefon moja teściowa szlochała, gdy mówiła mi, że nasze córki, czteroletnia Sophie i pięcioletnia Emma, stale pytały, gdzie jest ich mama. Jak mogłem wyjaśnić coś tak trudnego do zrozumienia, skoro sam nie byłem w stanie to zrozumieć? Pojechałem na cmentarz bezpośrednio z lotniska. Wciąż odrętwiały, poczułem, że ktoś mnie obserwował, kiedy wracałem do mojego samochodu. Próbowałem się tego pozbyć, ale zobaczyłem starszą kobietę stojącą spokojnie obok bram cmentarza.