Jego mieszkanie w Saragossie było skromne, ale nieskazitelne, uporządkowane z rozmysłem, a nie z ciepłem. Każda moneta była rozliczona. Każda godzina miała swoją funkcję. Nawet samotność podlegała rutynie.
Rano pracowała w piekarni, a po południu sprzątała biura w pobliżu Paseo Independencia. Nigdy nie narzekała. Po prostu śledziła swoje zmiany, paragony i upływ czasu.
