Czarnoskóra dziewczyna codziennie przynosiła śniadanie starszemu mężczyźnie — aż pewnego dnia przed jej drzwiami stanęli oficerowie wojska

Przez sześć miesięcy Aaliyah Cooper każdego ranka przynosiła śniadanie starszemu mężczyźnie. Kanapkę z masłem orzechowym, banana, kawę i termos z gorącym napojem. Zawsze o 6:15 — bez wyjątku — na tym samym przystanku autobusowym, na którym spał. Miała 22 lata, była czarnoskóra i pracowała na dwóch etatach, tylko po to, by mieć dach nad głową. On miał 68 lat, był biały, bezdomny i opowiadał historie, w które nikt nie wierzył.
Aż pewnego poranka wszystko się zmieniło.
O świcie do drzwi jej mieszkania zapukało trzech oficerów wojska. W galowych mundurach. Pułkownik stał na baczność na popękanym progu. Gdy Aaliyah otworzyła drzwi — wciąż w szpitalnym uniformie, wyczerpana po podwójnym dyżurze — serce podeszło jej do gardła.