Po śmierci ojca pewien mężczyzna podjął decyzję, która miała go później prześladować – umieścił starzejącą się matkę w domu starców.
Na początku odwiedzał ją regularnie. Kilka godzin tu, wakacje tam. Ale życie toczyło się dalej – praca, obowiązki, powiększająca się rodzina – a te wizyty stawały się rzadsze, bardziej pospieszne i przepełnione poczuciem winy, które starannie ukrywał za uprzejmymi uśmiechami i krótkimi uściskami.
