Kiedy nadeszły wyniki, cisza w pokoju była niemal przytłaczająca. Mój mąż wpatrywał się w kartkę z szeroko otwartymi oczami, jakby właśnie zobaczył ducha. Spojrzałam na niego, czekając, aż coś powie. W końcu wyszeptał ledwo słyszalnie:
„To niemożliwe…”
