Życie ma to do siebie, że wystawia nasze priorytety na próbę, gdy najmniej się tego spodziewamy. Wielu z nas spędza lata, poświęcając się innym – wychowując dzieci, opiekując się starzejącymi się rodzicami, niestrudzenie pracując, by związać koniec z końcem – tylko po to, by odłożyć na bok własne marzenia.
Dla niektórych te marzenia przybierają formę długo oczekiwanej podróży. Dla innych to szansa, by wreszcie odpocząć, odetchnąć, odzyskać utraconą po drodze cząstkę radości. Ale co się dzieje, gdy życie skazuje nas na tragedię dokładnie w momencie, gdy w końcu trzymamy w rękach to marzenie?
