Henry Carter był niegdyś tytanem biznesu, ale rozległy udar mózgu sprawił, że osłabł, został przykuty do wózka inwalidzkiego i zależny od syna Richarda i służby domowej. Żona Richarda, Elaine, publicznie odgrywała rolę posłusznej synowej, ale za zamkniętymi drzwiami często jej maska spadała.
Tylko Maya Johnson, młoda gospodyni, naprawdę dbała o godność Henry’ego. Każdego ranka wyprowadzała go do ogrodu, dbała o to, by jego koc był ciepły i cierpliwie słuchała, gdy drżącymi rękami próbował gestami wyrazić swoje potrzeby. Dostrzegała to, co inni ignorowali – samotność w jego oczach, upokorzenie wynikające z bycia zależnym od ludzi, którzy tylko udawali, że się o niego troszczą.
