Nazywam się Emily Carter. Mam 28 lat i kilka miesięcy temu stałam na scenie podczas wręczenia dyplomów na Uniwersytecie Waszyngtońskim.
Z dyplomem magistra w ręku. Oklaski wydawały się odległe, niczym głuche echo w chwili, która powinna być szczytem mojego życia. Jak w każdym poprzednim momencie, brakowało mi ludzi, których miałam nazywać rodziną.
