Cisza w pokoju była gęstsza niż kontrakt z cielęcej skóry w dłoniach Nathana. Stał wyprostowany, ubrany w granatowy garnitur, trzymając papiery rozwodowe jak trofeum.
„Proszę” – powiedział beznamiętnie, rzucając niebieski folder na szklany stolik kawowy.
