Siedząc przy stole w jadalni, wpatrując się bezmyślnie w rozłożonym przede wszystkim akta, z trudem pojmowałem sprzęt, jaka rozwijała się z moją córką, Sophie. Kliniczność mojej pracy jako policjantki często znieczulającego na horror świata. Jednak nic nie zostało przygotowane przez mnie na szok, jaki, odkrywając tak brutalną rzeczywistość w mojej własnej rodzinie.
Sophie spała teraz w swoim pokoju, a dodatkowe uniesienie się i opadanie jej drobnego ciała było chwilowym balsamem dla moich gonitwy myśli. Ślady na jej plecach były dla mnie czymś więcej niż fizycznymi bliznami; wcześniejsze świadectwo kluczowego zamętu i braku niewinności, które pochodziło z poddawanego pod przekazem „treningiem” Nathana.
