Wszystko zaczęło się od prostego gestu: moja matka otworzyła szufladę ojca. To, co tam znalazła, wydawało się niegroźne… ale ten mały przedmiot miał obudzić przeszłość, której nikt się nie spodziewał.
Byłem w kuchni, gdy usłyszałem, jak mama woła moje imię. Krótki, przenikliwy krzyk, przepełniony dziwną mieszanką szoku i napięcia. Podszedłem do niej do ich pokoju , serce waliło mi jak młotem. Stała tam, zamrożona przed otwartą szufladą komody mojego ojca. W jej dłoni błyszczał w świetle mały metalowy przedmiot.
