„Podpisz albo wynoś się z mojego domu” — zakpił mój mąż, zapominając, kto zapłacił za każdą cegłę.
Drzwi za Izabelą zamknęły się cicho. Tak cicho, że ten dźwięk niemal zginął w echu samolubnego śmiechu Adriana. Na zewnątrz panował chłodny wieczór. Niebo…