W domu naszych dziadków każda roślina miała swoją rolę, misję. A była jedna, którą moja babcia szanowała bardziej niż wszystkie inne: szałwia. Zawsze trzymała trochę w swojej kuchni, apteczce… a nawet w kieszeniach! Nie ze względu na zapach, ale ze względu na to, co nazywała „wewnętrzną mocą oczyszczającą”. Moc, którą współczesna nauka odkrywa na nowo z zainteresowaniem.
Roślina lecznicza o wielu obliczach
