Co roku, gdy na targu pojawiają się te piękne, słodkie, dojrzałe pomidorki koktajlowe, zawsze kupuję kilka. Już wiem, co z nimi zrobię: zamarynuję je w oliwie. To taki prosty przetwor, który zachowuje świeżość miesiącami, zwłaszcza zimą, gdy dobrych pomidorów jest mało, nawet w wysokich cenach.
Używam ich praktycznie wszędzie: do bruschetty, makaronu, pizzy, sałatek… a czasami dodaję je nawet do przystawki z serem i salami. Zawsze robią dobre wrażenie. Oto moja podstawowa wersja, nic skomplikowanego: tylko pomidorki koktajlowe, czosnek, bazylia, ocet, dobra oliwa z oliwek i kilka ziół. Czasami dodaję też anchois lub kapary, jeśli mam je pod ręką.
