Kiedy Marissa otworzyła drzwi, spodziewała się zobaczyć męża – w tej samej bluzie z kapturem, z tą samą twarzą – ale coś było nie tak.
Nie przywitał jej pocałunkiem. Nie użył jej przezwiska. Nawet kot zasyczał.

Kiedy Marissa otworzyła drzwi, spodziewała się zobaczyć męża – w tej samej bluzie z kapturem, z tą samą twarzą – ale coś było nie tak.
Nie przywitał jej pocałunkiem. Nie użył jej przezwiska. Nawet kot zasyczał.