W starym, pięciopiętrowym budynku, gdzie mieszkały skromne rodziny, wszystko było normalne… poza jednymi drzwiami.
Drzwi 4.
Sąsiedzi przechodzili obok nich codziennie, ale nikt nie odważył się zapukać ani nawet do nich podejść.
Przez lata nikt nie widział, kto za nimi mieszka. Żadnych głosów, żadnych kroków, żadnej muzyki, tylko niepokojąca cisza.
A jednak… każdej nocy o 3:00 nad ranem, spod drzwi sączyło się słabe światło.
