Zapomniałem, jak to jest oddychać bez sprawdzania telefonu co kilka sekund. Siostra o mało co nie wepchnęła mnie do samolotu, twierdząc, że potrzebuję przerwy od prowadzenia firmy software’owej.
Byłem w tym małym nadmorskim miasteczku od trzech dni i choć jego urok był oczywisty (wyschnięte promenady i rozpryskiwane solą firmy), czułem się nie na miejscu.
