Na pierwszy rzut oka wyglądał jak kłopoty.
Wysoki, barczysty, z ramionami pokrytymi tatuażami, twarzą naznaczoną bliznami i skórzaną kamizelką pokrytą symbolami, których większość ludzi nie rozpoznawała. Rodzice w jadalni McDonalda szeptali, gdy wchodził. Kierownik marszczył brwi za każdym razem, gdy zamawiał jedzenie. Nawet inni klienci trzymali się od niego z daleka, przekonani, że jest niebezpieczny.
