Na moje osiemnaste urodziny babcia dała mi pudełko owinięte w kwiatowy papier. W środku był czerwony kardigan, który sama wydziergała. Ledwo na niego spojrzałam. Szybkie „dziękuję”, pocałunek w policzek i wybiegłam za drzwi – goniąc za śmiechem, przejażdżkami samochodem i nocnymi planami. Mając osiemnaście lat, jeszcze nie rozumiałam, że każdy ścieg krył w sobie godziny jej miłości.
Zaledwie kilka tygodni później zmarła.
