Zaczęło się jak każda inna wizyta . Drobna dolegliwość, recepta i prosta tabletka, która miała pomóc. Przez tygodnie nie zastanawiałam się ani chwili. Ufałam opakowaniu, ulotce, etykiecie w aptece. W końcu lekarstwo ma leczyć – prawda?
Ale potem coś się zmieniło. Moje myśli nie były już tak ostre. Zaczynałam zdanie i gubiłam je w połowie. Zapominałam, gdzie położyłam klucze, jak ma na imię ktoś, kogo właśnie poznałam, a nawet po co weszłam do pokoju. Początkowo winiłam stres, pracę i brak snu. Ale prawda była o wiele mroczniejsza.
