Logan Bennett wysiadł ze swojego czarnego mercedesa, poprawiając spinki do mankietów w migotliwych światłach miasta. W wieku trzydziestu pięciu lat zbudował imperium od zera, przechodząc drogę od cichego licealisty do jednego z najbardziej pożądanych milionerów Bostonu. Sukces mu odpowiadał – drogie garnitury, luksusowe samochody i życie bez żalu. A przynajmniej tak mu się zdawało.
Gdy przechodził przez ruchliwą ulicę do swojej ulubionej restauracji, jego wzrok przykuła drobna postać na chodniku. Kobieta siedziała na zimnym chodniku, w cienkim ubraniu i z odkrytymi włosami. Obok niej stały dwie małe dziewczynki, nie starsze niż cztery lata, kurczowo trzymające się jej ramion. Przed nimi stał papierowy kubek, w którym znajdowało się tylko kilka monet.
