Kąpałem matkę, karmiłem ją, czuwałem przy niej w bezsenne noce i ściskałem jej dłoń, gdy ból był nie do zniesienia.
A mój brat, Artem? Pojawiał się, kiedy mu pasowało. Krótkie wizyty. Bukiet tu i ówdzie. „Jeśli coś się stanie, daj znać”.
A potem, nagle, zniknęła.
