Zbudowałam życie w ciszy
. Poranki stały się radością. Chodziłam na targ z płócienną torbą przewieszoną przez ramię. Odnajdywałam radość w małych rzeczach: oglądałam koreańskie seriale na telefonie, piłam herbatę z pękniętego kubka, śmiałam się z innymi starszymi kobietami na zumbie w parku.
Opuściłem rodzinę – nie ze złości, ale w spokoju
