A gdy drobne kroki Hope rozbrzmiały echem w cichej sali sądowej, sędzia Callahan poczuł, po raz pierwszy od dziesięciu lat, iskierkę ciepła w bezwładnych nogach.
„Puść mojego ojca, a ja pozwolę ci odejść” – śmiał się sąd… dopóki nie zobaczyli, że sędzia sam wstaje…
