Tego dnia przybył do sądu tylko po bilet parkingowy. Nic specjalnego. Ale kiedy weszli po schodach, występem nastolatkę, nie starszą niż piętnaście lat, tam ze łzami spływającymi po jej twarzy. Chwyciła telefon, jakby była jedyną rzeczą, która trzymała ją razem.
— Proszę, Niech ktoś przyjdzie — szepnęła do niego. «Ktokolwiek. Chcą mnie odesłać. Nikt mi nie wierzy, bo jest gliną.”
