Gdy poranek przycichł, dzieci zwiedzały warsztat, stukając starymi narzędziami, bawiąc się kamieniami na podwórku. Nadzieja – drobna, ale realna – zabłysła w piersi Magdaleny. Nagle pukanie przerwało spokój. W drzwiach stała szczupła kobieta w białej sukni z teczką w ramionach.
„Czy pani Magdalena Rivas tu mieszka?” „Tak” – odpowiedział ostrożnie Damián. Kobieta podała mu teczkę. „Musi pan stawić się w sądzie cywilnym w poniedziałek. Jest przeciwko panu pozew”. Magdalena drżącymi rękami wzięła dokumenty. Nagłówek pociemniał jej na twarzy: Oskarżona o oszustwo. Podpis: Ernesto Villarreal.
