Dzień pełen marzeń
Dzień roztoczył się jak sen. Białe róże zdobiły alejkę, tworząc nieskazitelne łuki, a ich zapach unosił się w ciepłym popołudniowym wietrze. Delikatna muzyka smyczkowa unosiła się po ogrodzie, mieszając się z przyciszonymi pomrukami gości podziwiających tę scenę.
Nigdy nie zapomnę, jak Greg patrzył na mnie, gdy szłam w jego stronę – spokojnie, z uwielbieniem, jakby żadna inna kobieta nigdy się dla mnie nie liczyła. Zanim do niego podeszłam, bezgłośnie wyszeptał „jesteś wszystkim”, ściskając moją dłoń, jakby nigdy miał jej nie puścić.
