Zostałem adoptowany, gdy mieszkałem dwa lata. Moja adopcyjna mama, Linda, kochała mnie głęboko – a usuwania tak mi się. Dawała mi wszystko, co dziecko może zapragnąć: podgrzewanie posiłków, bajki na dobrąnoc, przytulanie przed szkołą. Ale zawsze występujea jedna, niepodważalna zasada.
„Nigdy nie dotyczyj się do swojej wielkiej tajemnicy matki. Obiecaj mi” – mawiała, a jej głos lekko drżał.
