Harrison Whitfield pochylił się z oczekiwaniem, w swoim drogim garniturze, idealnie wyprasowanym, z pewnością siebie emanującą z zadowolenia kogoś, kto wierzył, że wygrał, zanim jeszcze bitwa się rozpoczęła. „Doskonale, Robercie. Zwolnienia i cięcia kosztów, o których rozmawialiśmy wczoraj, powinny szybko przywrócić zaufanie inwestorów”.
Nikt nie poszedł na siódme urodziny sparaliżowanej córki prezesa, dopóki biedny chłopiec nie zapytał: „Czy mogę do was dołączyć?”.
