Nieoczekiwany poranek
Zapach bekonu i kawy wypełnił moją kuchnię – zapach, którego nie znałem od miesięcy. Kiedy otworzyłem oczy we wtorek rano, spodziewałem się ciszy, jak zwykle. Zamiast tego zobaczyłem dwóch mężczyzn – brutalnych, wytatuowanych, w skórzanych kamizelkach – poruszających się cicho po mojej kuchni, jakby byli tam na swoim miejscu.
Jeden z nich, siwobrody i delikatny, gotował śniadanie. Drugi zmywał moje naczynia – naczynia, które piętrzyły się od dwóch tygodni, bo byłem zbyt słaby, żeby ustać.
