Serce mi pękło, gdy uświadomiłam sobie, że to listy miłosne, które wymienialiśmy, kiedy każde słowo wydawało się obietnicą wieczności. Delikatnie wyjęłam jeden z nich i rozłożyłam, a znajomy charakter pisma przywołał wspomnienia. Słowa były przepełnione nadzieją i marzeniami – marzeniami o podróżowaniu po świecie, o budowaniu wspólnego życia, o tym, by zawsze być przy sobie. Czytałam przez łzy, każdy list przypominał mi o miłości, która kiedyś jasno płonęła między nami.
Po rozwodzie mój mąż sarkastycznie rzucił we mnie starą poduszką, ale kiedy zdjęłam poszewkę,
