Kiedy Andriej dotarł do domu wujka Pawła, zdziwił się, że nikt go nie powitał. Ale wkrótce na ganku pojawił się sam Paweł Siergiejewicz.
„Wow!” wykrzyknął z uśmiechem. „Czemu przyszedłeś bez zawołania?”
„Co masz na myśli, bez zawołania?” Andriej zmarszczył brwi. „Mama mówiła, że prosiłeś mnie o pomoc w naprawie szopy”.
„Mnie?” Paweł był zaskoczony. „To dziwne. Powiedziałem twojej mamie, że sam się tym zająłem. To była drobnostka. Ale skoro już tu jesteś, wejdź. Pogoda się pogarsza, a w domu jest coraz cieplej. Zjesz z nami kolację i przenocujesz”.
„Sprzedałam twoje obrączki! Moja siostra potrzebuje pieniędzy” – oznajmiła matka.
