Łzy zamgliły wizję, a za kilka kroków wszystko miało być przesądzone. Kiedy Richard w końcu się ruszył, wciąż się śmiejąc, Angela zadrżała, upokorzona, a sprzątaczka rozbiła się. Siedział tam długo po zgaszeniu światła, a jego własne szlochy rozbrzmiewały w pustym korytarzu. Ale rozpacz, która się za tym kryła, była czymś innym, co zaczęło się wyłaniać: gniewem.
Angela wróciła wieczorem do domu i spojrzała w lustro. Głęboko zraniona upokorzeniem, ale także uświadomieniem sobie, że Richard go nie docenił. Nie tylko sprzątaczki. Zanim okoliczności zmusiły ją do sprzątania, Angela studiowała prawo. Niedokończone sprawy, potęga i sprawiedliwość świata, a Richard tylko rozpalił płomień, który, jak myślałam, zgasł.
